Legendarny Beskid Żywiecki na weekend

Charakter trasy: Piesza, schroniskowa.

Termin:  Weekend 24-25 Lutego.

Dla kogo: Dla wszystkich miłośników zimowego hasania, chodzenia w głębokim śniegu i rzucania się w zaspy.

9736 500

Orientacyjna trasa:  

Dzień pierwszy: Węgierska Górka – Abrahamów – Romanka – Schronisko pod Rysianką

Dzień drugi: Trzy kopce – Pilsko - Korbielów

Koszt: ok. 255 zł

O Wyjeździe:

Król przechadzał się po swojej komnacie.
-Chłopi z Węgierskiej Górki znów nie chcą płacić podatków, na Babiej Górze Diabeł buduje zamek, idzie sroga zima, niedobrze się dzieje. – rozmyślał Król Ryszard.
-Znów trzeba wynająć czarownika! Hihihi! Hahaha! – krzyczał Pawluś, nadworny błazen.
-Cichaj! Skąd ja wezmę czarownika?! Głupiś…
-Hihihi! Hahaha! Ja znam czarownika! – dzwonił i skakał błazen
-Bzdury opowiadasz Pawluś, a nawet jeśli, to jak przekonać czarownika, żeby mi pomógł?
-Trzy worki soli, dwie garści moli, zaklęty krąg, przesądy w kąt! Hihihi! Daj ogłoszenie, czarownik się zjawi, niedługo zbawi, z problemem rozprawi!
[…]
Zmierzchało, gdy u bram zamku pojawiło się dwóch jeźdźców.
-Stop! Czego chcecie!? – zapytał strażnik.
-Oh, przyjechaliśmy w odpowiedzi na ogłoszenie, Król szuka pomocy, prawda?
-Król szuka Czarowników, a nie bezdomnych! Nie macie tu czego szukać.
Ciało strażnika zesztywniało. Wyprostował się jakby nadziany na pal. Słychać było tylko cichy jęk, zanim ciało uderzyło z ogromną siłą w bramę, rozbijając ją w drzazgi.
Roman wkroczył do zamku, oświetlając sobie drogę zielonymi płomieniami unoszącymi się w powietrzu. Dziedziniec momentalnie opustoszał, tylko białka oczu wychylały się zza drzwi wpatrzone w hipnotyzujący taniec płomieni.
Nie minęło 5 minut, gdy zjawił się Król.
-Czego chcesz Czarnoksiężniku?! – ryknął.
-Roman, nekromanta, do usług. Przybyłem w odpowiedzi na ogłoszenie. Twoje problemy to dla mnie błahostka, ale chciałbym negocjować cenę. Nie szukam złota ni sławy, obiecuję Ci pomóc w zamian za kroplę królewskiej krwi.
-W zamian za kroplę Krwi? – Ryszard spytał, udając zastanowienie. W duszy już skakał z radości, że znalazł głupca, który mu pomoże za darmo.
-Dobrze, zgadzam się. – Dodał po chwili.
-Spodziewaj się mnie o swicie więc. – rzucił czarnosksiężnik i wyszedł z zamku.
Jeszcze tej nocy Roman wrócił do swojej wieży i odprawił czary.
Chłopi nagle zechcieli być posłuszni niczym zahipnotyzowani, zamek na Babiej Górze się zawalił, a chmury oddaliły się na północ i śnieg przestał padać.
Nad ranem nekromanta czekał już na Króla w jego komnacie. Gdy Ryszard się zbudził krzyknął zaskoczony
-Co Ty tu… Straż!
-Spokojnie, przyszedłem po moją zapłatę. – rzekł Roman, po czym złapał dłoń króla, wbił igłę i zebrał krew do fiolki.
-Hihihi! Hahaha! Moje! – błazen wparował do sypialni wyrywając fiolkę z ręki czarownika.
Śmiejąc się i skacząc, wybiegł na korytarz, czarnoksiężnik wybiegł za nim, ale nie mógł go już znaleźć. Nikt tak nie znał zamku jak Pawluś. Hihocząc wylał zawartość fiolki i nakuł palec, krew błazna zapełniła szybko fiolkę.
-Hihi! Hahaha! Tutaj nekromanto, tutaj! Hihi! – Wykrzyczał i rzucił fiolkę w stronę Romana.
Ten złapał ją w locie i zdenerwowany wymamrotał jakieś zaklęcie. Zniknął w kłębach dymu.
Gdy nadeszła północ odkurzył stare księgi i wyszukał zaklęcie przyzwania golema.
-Tak! Królewska krew to jedyny składnik, którego mi brakowało. – wyszeptał i przygotował zaklęcie.
Czarnoksiężnik zaczął inkantacje, ziemia zaczęła drżeć. W miarę postępu niebo coraz bardziej przysłaniało księżyc. Po pół godziny ziemia trzęsła się tak mocno, że powaliło wszystkie pobliskie drzewa, wieża stała jakby trzymana jakąś magiczną mocą, gdy wszystko wokół się waliło. Ostatni składnik. Roman wlał krew z fiolki do kotła.
Ziemia się rozstąpiła. Ze szczeliny wynurzył się golem, wielki niczym pobliskie góry i szeroki jak stodoła. Śnieżnobiały, ziemia zamarzała pod jego gigantycznymi stopami, śnieg sypał się wokół, a oddech pokrywał lodem pobliskie góry.
-GOLEMIE! BĘDZIESZ MI POSŁUSZNY! – Krzyknął Nekromanta.
„HA! HA! HA! HI! HI! HI!” Przedziwny śmiech przeszył powietrze.
„HA! HA! HA!” Golem zniszczył wieżę machnięciem ręki.
-GOLEMIE! BĘDZIESZ MI POSŁUSZNY, PRZYZWAŁEM CIĘ!
„HI! HI! HI! HA! HA! HA!” Golem złapał Romana i rzucił nim w powietrze.
W tej chwili Roman zrozumiał co się stało, wykrzyczał inktanację i ognista kula wystrzeliła w stronę śnieżnego potwora. Magiczne siły starły się ze sobą nie pozostawiając przy życiu nikogo w pobliżu. Cała okolica pokryła się śniegiem, a Król i Nekromanta zamienili się w góry. Ich historia powtarza się wciąż w skałach. Legenda głosi, że możemy ich usłyszeć na przełęczy pomiędzy szczytami.

Zapisy: brak miejsc - zapisy tylko na listę rezerwową.

9731 500


Prowadzący:

Adam Selewońko

Ewa Czupta

Kontakt:

Wszelkie pytania można zadawać pod adresem e-mail: adam[malpeczka]selewonko.com

Zgłoszenie się na wyjazd jest jednoznaczne z oświadczeniem o zapoznaniu się i akceptacji regulaminu wyjazdów organizowanych przez SKPB Warszawa, dostępnym na stronie internetowej SKPB Warszawa:
REGULAMIN WYJAZDÓW SKPB