Grzegorz Tyliński (blacha 498)

Początki w Kole? To już prawie historia starożytna… Na Kurs trafiłem jeszcze jako nastolatek jesienią 1991 r., w listopadzie 1992 r. zdałem egzaminy i zostałem przyjęty do Koła, blachę o numerze 498 dogoniłem w kwietniu 1993 r.

Aktywność. To przede wszystkim Rajd Beskid Niski, którego w 1993 r. byłem kierownikiem, następnie przez kolejne lata prowadziłem 9 rajdowych tras, zazwyczaj tzw. molochówek – liczebność czterech z nich przekroczyła 50 osób, a rekordowa trasa „Aquarius” z 1998 r. liczyła blisko 70 uczestników. Ten etap w przewodnickim życiu zamknąłem tekstem „W hołdzie wyznawcom krzala” w naszej Kronice 50-lecia. Aktywność zagraniczną kierunkowałem raczej na Południe (Słowacja, Węgry, Słowenia) niż na Wschód.

Czasy współczesne: od początku byłem chatko entuzjastą, starałem się wspierać inicjatywę zakupu chatki od samego początku, pomagałem w formalnościach, a następnie wielokrotnie chatkowałem w Teodorówce. W 2011 r. w Kole pojawiła się koncepcja organizacji wyjazdów zimowych na rakietach śnieżnych, trochę przypadkowo przypadło mi w udziale współprowadzenie jednej z wycieczek w ramach Zimowej Korony Beskidów 2011. W 2012 r. zostałem koordynatorem mocno okrojonej wersji tego programu. W miarę możliwości w dalszym ciągu staram się współprowadzić organizowane w Kole wycieczki na rakietach.

Inna działalność: w 2008 r. oddzieliliśmy działalność Stowarzyszenia od działalności Koła PTTK. W nowoutworzonym w ten sposób Kole Nr 9 – Kole Przewodników Beskidzkich PTTK przy Oddziale Międzyuczelnianym objąłem funkcję Prezesa, którą dzierżę do dziś. Niejako przy okazji posiadam też szereg uprawnień wewnętrznych (jestem m. in. Przodownikiem Turystyki Górskiej PTTK oraz Instruktorem Przewodnictwa Górskiego PTTK) J

.skpbfront