Paweł Gajowniczek

 

gajowniczek

W 1971 byłem na wakacjach w Beskidzie Niskim. Wtedy zakochałem się w Beskidach.

W 1972 zgłosiłem się do SKPB na kurs przewodnicki. Zaraz po kursie wysłano nas (mnie i Julka Marszałka) na egzamin państwowy do Krakowa. Kilka lat później zrobiliśmy klasę drugą. W Pogoni za blachą razem z Julkiem wygraliśmy. W losowaniu ja dostałem blachę 222, a Julek 223.

3 razy byłem kierownikiem kursu. Prowadziłem tyleż razy Przejścia w Beskidzie Niskim. Około 10 razy byłem z obozami na Słowacji. 2 razy w górach Rumunii.

Ze Zdzichem Pietruszką prowadziliśmy trasy biwakowe na Beskidzie Niskim i Poloninach. Byłem wiceprezesem do spraw szkolenia, członkiem komisji rewizyjnej, instruktorem na kursach oraz egzaminowałem kandydatów na przewodników SKPB. 2 razy byłem pełnomocnikiem szlaku na Słowacji.

Część tej działalności przypadła na czas stanu wojennego. Szlak zamiast na Słowacji wędrował po Beskidzie Sądeckim.

W podziemiu solidarnościowym raz po raz spotykało się członków SKPB. Koło na swych kursach uczyło prawdziwej historii i patriotyzmu.

Według mnie szkoląc, za mało podkreślaliśmy, że prowadzenie zwykłych uczestników to nie jest przejście.

Na zakończenie przytoczę, może niedosłownie, stwierdzenie Bogdana Mościckiego. „Członek Koła ma od drugiego członka SKPB żądać pomocy, a nie o nią prosić”.

 

Tags: