Przewidywany plan przejścia prowadził z Podwilka przez trzy malownicze górki w Beskidzie Żywieckim: Polica, Babia Góra i Pilsko. Każda z nich jak się okazalo nie była łatwa, okupiona przeze mnie masą narzekań przy wejściu i nagrodzona uśmiechem już na szczycie . Warto było!
Poranki w górach to niesamowiete zjawisko cisza, spokój i malownicze mgły unoszące się wokół. W krzakach kręci się lokalny zwierz, którego ma sie ochotę zajść z bliska i .... zlapać (a ta myśl to chyba przez to, że byliśmy przed śniadaniem). Śniadanie o poranku z widokiem na góry nigdy nie smakowalo lepiej ....
Od samego początku Pani „Ciach” skutecznie faszerowała nas wiedzą o okolicznej historii, architekturze i roślinności (skąd ona to wszytko wie !?). Po czterach dniach słuchania mój umysł już nigdy nie będzie taki sam. Zostałem skutecznie zarażony urokiem tych gór i musze tam wrócić. Oby jak najszybiej.
Nie brak tu urokliwych chat na zboczach gór...
...i wszędobylskich jagód, jeżyn, malin i nie wiem czego jeszcze (brusznicy - przyp. Basi).
Podejście na Babią Górę było niemałym wyzwaniem...
...za to już na górze można było odpocząć przy taaaaakich widokach

Królewskie śniadanie w bazie Głuchaczki, naleśniki z jagodami i czekoladą. Po nim z sinymi ustami moglibyśmy udawać zombi
Tytuł tego wyjazdu powinien być zmieniony na Żywiecki Czteropak, bo zdołaliśmy jeszcze zaliczyć jezioro, które było nagrodą za 4 dni włóczenia się po górach w pelnym slońcu.
A to nasza wesoła gromadka . Super fajni ludzie, z którymi mógłbym łazić wszędzie ... ;)

Wielkie dzięki dla przewodniczki Basi, która troszczyła sie o wszystkich i jak mi się wydawało, nosiła plecak cięższy od niej samej, a było w nim wszystko.
Do zobaczenia na szlaku ! Mariusz
