Złaz Harskiego W mokrej studni Listopada człek przezorny kalosz wkłada. Zimno, siąpi, lecz co z tego? Zbieraj się na Złaz Harskiego!
W czarnej głębi Kampinosu, tam, gdzie kuna, ryś i..Łosiu, będzie koło piętnastego- jak co roku-Złaz Harskiego Ten przewrotny, słodki wierszyk Lisak Krzyś kazał umieścić tu, na stronie Przewodników, tak, by każdy z uczestników wiedział gdzie, kiedy i po co? Łazić, aż się plecy spocą? Spotkać łosia, sarnę, sowę i utaplać buty nowe. Trasa jak ten wąż się wije, w bagnie grzęźnie aż po szyję cała grupa, Przewodniku! Suchą stopą?? Po ręczniku.. Co niektórzy, zamiast pieszo, rowerami na złaz spieszą. Nadmiar wiatru tępi głowy i powstaje pomysł nowy: Z braku laku, braku łosi- nasz substytut-wnieśmy cosik. Przyodziejmy swe czerepy w paprociowy liść na rzepy! By w porożach, zacnie, dumnie do ogniska przybyć tłumnie ?A Eryka głowa słodka niczym paprotko-pilotka? Łosie ponoć gdzieś widziano. Ćwiczyć w puszczy im kazano (na wybiegach teraz modny chód norweskich braci godny.) Stawiać, zatem, pierwsze kroki Trzeba w stylu nordic walking. Plotkowały za to bobry, że organizator dobry. Byłoby to brakiem taktu, by nie wspomnieć tego faktu. Taka prawda jest podobno, jednak minę miał żałobną ten, kto został w tyle w trasie ? tylko śnić mógł o kiełbasie? Co niektórzy powiedzieli: Ci co w bazie tam siedzieli mieli w nosie moją trasę i zeżarli mą kiełbasę! Nie wierzymy jednak plotkom, uznajemy prawdę słodką? Polityczna ma poprawność chwali wielce Wodza sprawność, co? errata? zniwelował, delegację pokierował. Extra transport ?git? kiełbasy (?git majonez? ? to z tej klasy), wzniósł morale uczestnika, co mógł najeść się do syta. Cóż jest prawda, zatem?- nie wiem. Łoś nie kryje się za drzewem, padać miało - tu nie leje. Tylko słońce mnie nie grzeje. Choć pisali, że podobno jest na Harskim trochę chłodno, mnie gorąco ciągle było. Z żaru, z ludzi się sączyło tyyyyyle ciepła. Bez wątpienia Na cześć Złazu (i oczywiście Stowarzyszenia?) Nie podobno, lecz na pewno Będę śpiewać piosnkę rzewną? Mariola
|