Strona główna > Baza w Regetowie > Kronika > Z regetowskiej kroniki część II

02

wrz

2003

Z regetowskiej kroniki część II
Autor: Admin   
Fragmenty kroniki bazowej wybrane przez Darię, Sławka i Sarenkę, rok 2001. 1.I.2001

Był to chyba "najcieplejszy" sylwester w moim życiu. Ale cóż! Podobno to był mój pomysł, chociaż nie jestem przekonana. Bardziej pasowałby mi do Trombki. No i ktoś podłapał ten świetny pomysł i co więcej, chociaż nic na to nie wskazywało, został on zrealizowany.

W namiocie Trombki było tak gorąco, że aż zamówiliśmy wietrzenie, co bardzo skwapliwie zrealizował Sarenka, otwierając nam namiot z dwóch stron. Brrrrrrrrr!

Ale i tak nie to było najgorsze! To co nastąpiło dziś rano było katastrofą. I to dzięki komu? No, bo nie przeze mnie! Trombka zwinął razem z namiotem moje okulary i wcisnął do wora. Bardzo oryginalny pokrowiec, prawda?

Aneta Z.



* * *
5.VII.2001

Dzisiaj na bazę przyjechał maluszkiem listonosz - przyszła pierwsza kartka!!! Została napisana przez Darię (która właśnie męczy kursantów na przejściu) i zaadresowana w następujący sposób:


Baza Namiotowa w Regetowie
Poczta Gładyszów
Gmina Uście Gorlickie

Chyba niedługo będzie trzeba pomyśleć o zrobieniu jakiejś skrzynki na listy...
Sławek


* * *
15.VII.2001

(...)To znów ja. Wywnioskowałem, że Sławek i Sarenka to ta sama osoba, więc powinienem się do Ciebie zwracać "Drogi Sarenko". Ha! Ciekawe, czy mam rację...

Michał


* * *
16.VII.2001

Drogi Czytelniku! Musisz uzbroić się w cierpliwość, jeżeli chcesz się dowiedzieć, czy Michał miał rację. Sarenka przyjedzie na bazę 18 sierpnia i być może da odpowiedź na frapujące nas wszystkich pytanie: czy Sarenka i Sławek to ta sama osoba.

Sławek


* * *
20 VII.2001

No cóż, myślę, że stali bywalcy Regetowa nie będą zdziwieni jeśli napiszę, że znowu pada. No cóż, pada. A co na to "Akcja Opis"? "Akcja Opis" działa mniej lub bardziej intensywnie od kilku dni, głównie na terenie Regetowa Niżnego. Efekt jest taki, że:
- do jednego domu nas nie wpuszczają,
- pani w sklepie, chociaż na nas zarabia, to nie zawsze się cieszy na nasz widok,
- zawarliśmy mnóstwo interesujących znajomości, które zamierzamy wykorzystać do naszych pokrętnych celów.
Wprawdzie nie znamy jeszcze wszystkich mieszkańców i nie wszędzie jeszcze byliśmy, ale "pierwsze koty za płoty", a czas pokaże co będzie dalej.

W ramach integrowania się ze społecznością lokalną, na dwa dni, akcja "O" przeistoczyła się w Ochotnicze Hufce Pracy - Grupa Ekspresowej Likwidacji Bogdanowych Kopek Siana.

Dzieci miasta wyjątkowo entuzjastycznie zabrały się do pracy w polu, co zaowocowało zwiezieniem 4 fur siana, no i bliższą znajomością z wyżej wspomnianym Bogdanem (Uwaga dziewczyny! Kawaler do wzięcia, z gospodarką i samochodem, a przy tym robotny i silny, mówią, że mistrz zapasów na Watrze).

Radości było wiele, a po pracy, w niektórych obudziły się pierwotne instynkty (we mnie nie, chociaż przyznam, że kolacja była pyszna!), wykopali robaki i poszli na ryby. Wrażenia opiszą sami wędkarze.

A co poza tym? Jemy obficie i smacznie (przejedliśmy już urodziny Anety - hitem było pierwsze regetowskie ciasto z jabłkami i ptasie mleczko, i urodziny Sławka - ach, co to był za tort...)

A dziś zaczęła się Watra...

Marta


* * *
24 VII.2001

Wracać do W-wy, czy nie wracać? - oto jest pytanie...

Ania


* * *
24 VII.2001

Postanowiła nie wracać. Wmówiliśmy jej, że będzie super mimo deszczu, a może nawet się wypogodzi. Poszła więc Ania do Smerekowca zadzwonić i... nad Regetów dotarła kolejna burza. Chyba trochę ją zmoczy...

A baza powoli robi się super błotnista. Wyjście spod wiaty niedługo będzie prawdziwym bohaterstwem. Ale wyobraźcie sobie, że w porannym deszczu zjawiło się 8 (!) turystów, specjalnie po to, żeby powiedzieć nam "Smacznego". To bardzo miło z ich strony, prawda? No, ale cóż, poczłapali dalej, w błocie, do Krynicy. Dzięki temu chętnych do sernika na zimno (miodzio !) było mniej, i dobrze! Ale nasz sąsiad wyczuł, co się święci. Przyszedł w tzw. odpowiednim momencie. W zamian za deser i herbatkę poczęstował nas kolejną smakowitą porcyjką informacji o Regetowie i okolicy.

Marta


* * *
24 VII.2001, godzina 23.15

No cóż, jaki ten los jest czasem przewrotny, Ania postanowiła zostać na bazie, a my postanowiłyśmy (4 sierotki) powrócić dziś na łona naszych rodzin. Stało się jednak inaczej. Otóż my pozostałyśmy, natomiast Ania nie wróciła ze wspomnianej wycieczki telefonicznej. A powód tego jest jeden:


BAZA ZOSTAŁA ODCIĘTA OD ŚWIATA

i to wcale nie na żarty. Nasza kochana Rehetiłka, słodko szemrząca strużka, zamieniła się w huczący i grzmiący zalew przelewający się przez cały dolny poziom bazy. (...)
Skutki powodzi:
- brak mostu nad mostami, obawiam się, że nieodwołalny,
- brak połowy drogi do strumienia,
- brak boiska do siatkówki (dla koneserów mamy teraz basen),
- w najbliższej przyszłości brak kilku brzózek.

A wszystko zaczęło się tak niewinnie. Już od rana nasz drogi Bogdan donosił, a to że nie kursuje pociąg do Krynicy, a to że zalało Kunkową, Gorlice, Ciężkowice, a to że drogi są pozrywane, i tym podobne rewelacje.

Zrezygnowałyśmy mimo to z wracania pociągiem zagórzańskim, bo za wcześnie i nie zdążylibyśmy usmażyć pysznych placuszków z jabłkiem i Sławek miał nas na ryzyk-fizyk odwieźć wieczorem do Grybowa. Jeszcze przed 19.00 zdążył nas odwiedzić Bogdan, ze świeżutką wiadomością o powodzi w Małopolsce i dzięki temu był ostatnią osobą, która przeszła przez nasz mostek, bo tuż za Bogdanem przyszła wielka ulewa i burza i a na naszych oczach najpierw most, potem drogę, a potem również boisko. Jest nieźle, a co ciekawe znowu pada.

Na bazie nie ma już suchego namiotu i suchego materaca. Dziewczyny rozbiły namiot w NS-ie, Daria i Sławek się przeprowadzili, Anię przygarnął Bogdan, a mnie zaraz zaleje.

Jutro rano mam być w pracy. Dobranoc.

Aneta


* * *
25.VII.2001, godzina 6.15

KOMUNIKATY POWODZIOWE:
- pogoda się ustabilizowała, wciąż pada i nie zamierza przestać,
- woda w rzece wróciła do swego pierwotnego koryta, ale i tak nie da się jej przejść,
- komunikacja ze światem nadal zerwana, czy tam jeszcze ktoś jest po drugiej stronie???
- leżę na nasiąkniętym wodą materacu - to się chyba nazywa "łóżko wodne",
- rozważam opcję przejścia przez Rotundę, ale mogę sobie wyobrazić, co mnie czeka w Żdyni,
- jeszcze wczoraj padła propozycja przejścia tzw. "suchą stopą" do Warszawy. Zastanawialiśmy się czy łatwiej dojść do prawobrzeżnej, czy lewobrzeżnej części,
- właściwie to nie mamy już prawie nic do jedzenia, może ktoś skoczy do sklepu...

Chyba pójdę już spać, w końcu niedługo muszę iść do pracy...

Aneta


* * *
25.VII.2001, godzina 6.15

Nadszedł czas, żebym napisała parę słów od siebie w trochę nerwowej atmosferze, bo właśnie wystawiają grzanki z pieca. No, ale jestem czujna...

Więc to już ostatni dzień na bazie, która prawie została zalana. Teraz dopiero doceniam wytworzenie bazy na górce!!!

...Trochę nie mogę się skupić, bo chyba powinnam się pakować i zbierać, bo na coś tam nie zdążymy (nie wiem do końca czym mamy jechać i nie chcę w to wnikać). Ale po co myśleć tak dalekosiężnie, skoro nie bardzo wiadomo jak przejdziemy przez strumol przy bazie...???

Justyna


* * *
28.VIII.2001

Zdjęcie mostka zainspirowało mnie do napisania krótkiego epitafium dla tej zmyślnej konstrukcji, której nie dane mi było obejrzeć w naturze.


Epitafium dla mostka
O Moście, którego nie ma,
Twój widok mnie onieśmiela,
Byłeś kiedy nie było trzeba,
Łoić potolca z życie narażeniem.
Żegnaj, ostałeś się tylko wspomnieniem.


Maciek


* * *
30.VII.2001, godzina 6.15

Miałem być tu do piątku, a jest poniedziałek. Chyba wpadłem w krzywą czasoprzestrzeni. Według informacji z listy kołowej w sobotę miały być śpiewanki. Uczciłem ten fakt mamrotaniem pod nosem, między godziną 21.15, a 21.20, więcej piosenek nie udało mi się przypomnieć.

Maciek


* * *
12.VIII.2001, godzina 6.15

I tak oto zostałem sam na bazie. Może będę więc miał czas na chwilę skupienia nad swą pracą magisterską. Tu zapewne na niektórych twarzach pojawił się ironiczny uśmiech. Ale niestety jest to prawda i żebyście się nie zdziwili... Turyści się jednak pojawili w liczbie 2 osób. Zobaczymy, jak będzie jutro, bo wedle moich obliczeń będzie 20 osób. Po prostu, ze śpiewanek w Złockiem można tu dojść w dwa dni. Zobaczymy.

Adaś


* * *
13.VIII.2001

Na bazie znów zrobiło się całkiem pusto. (...) Odkrzalowałem przejście do basenu na Regetówce, poprawiłem mostek, ściągnąłem trochę drzewa, oznakowałem nawis na skarpie i dojście do bazy. Ale czy ktokolwiek tutaj trafi? Powoli się ściemnia, a turystów jak nie było, tak nie ma. Zaczynam tracić nadzieją i przechodzę w stan permanentnego oczekiwania.

PS. Może to przez "pechową" datę?

Adaś


* * *
15.VIII.2001

Dziś na bazie wielkie święto. O godzinie 12.00 czasu miejscowego będzie miała miejsce:

INAUGURACJA ADASIOWEJ WANNY
- nowego obiektu bazowego służącego do niecnych celów.
Choć wanna wymaga modernizacji (udoskonaleń technicznych i modernizacji) od dziś może już pełnić swoją rolę. Znajduje się bowiem w miejscu osłoniętym, zacisznym i nade wszystko mokrym, bo w korycie Rehetiłki.

życzę miłej kąpieli.


Wanna została otwarta. Kąpiel była rewelacyjna. Polecam również basen dolny, dorównujący atrakcyjnością gorlickiemu.

Wyruszam do domu. Może do Żdyni, może do Hańczowej, a może do Kwiatonia. Kto wie.

Adaś


* * *
19.VIII.2001

żegnam Cię bazo czule, a Sarenkę zamorduję. Do zobaczenia.

Już nie bazowa - Aneta

PS. I tak zapanowało bezkrólewie.


* * *
19.VIII.2001

Nie tak hop, z tym mordowaniem. Bezkrólewie niniejszym znoszę. Dopóki jestem bazowym chroni mnie chyba jakiś immunitet czy coś tam, więc mordowanie odłożymy na czas jakiś.

Ponieważ pora późna zakończę powitalny wpis. Jeszcze tylko jedna, dla niektórych może sensacyjna wiadomość: Sarenka i Sławek to dwie różne osoby! Wszelkie podejrzenia, jakoby było inaczej, to podła insynuacja i wyssane z palca wierutne bzdury!!! Nie dajmy się ogłupić tej wrogiej propagandzie, Sławku!

Sarenka


* * *
31.VIII.2001

Czy jutro zwiniemy bazę? Pytanie dnia. Bez odpowiedzi, niestety.

Dziś byłem w Uściu na zakupach. Wróciłem autobusem! Kurs do Koniecznej. Z powodu remontu mostu w Smerekowcu objazd przez Skwirtne i Regetów. Widzieliście kiedyś autobus pocinający kamiennym traktem przez przełączkę między Skwirtnem, a Regetowem? Absolutna rewelacja. Może by tak co jakiś czas wysadzić w powietrze most w Smerekowcu. Mielibyśmy bezpośrednie połączenie z Gorlicami!

Sarenka


* * *
1.IX.2001

Oto odpowiedź: Zwijanie bazy zostało chyba odwołane...

Sarenka


* * *
2.IX.2001

WYZWOLENIE ! A jednak... Nie ma bazy, przybyła ekipa ratunkowa, a teraz już wracamy.

Znów jestem wolnym człowiekiem! Cudowne uczucie.

Rozstanie bez łez, ale z chwilą zamyślenia nad tymi dwoma tygodniami...

Sarenka